środa, 21 sierpnia 2013

Odcinek 29


   Odcinek 29
Przyjechali! Pomoglam im z rzeczami i w ogole, Karina chciala zebym u nich zostala no ale jak? Oni sie dopiero co wprowadzili, no ale rozumiem ja sama chcialam z nia pogadac i takie tam. Tak jak dawniej, wiec powiedzialam zeby to ona u mnie nocowala. 
Gadalysmy o wszystkim, pytala sie o swieta, szkole, chlopakow, dziecko... Toma. No a ja jej powiedzialam wszystko jak na spowiedzi, prawie cala noc przegadalysmy. Rano ( okolo poludnia) wstala Karina i poszla do lazienki jak przyszla obudzilam sie i tez polazlam do kibla. Dzis mam wizyte u ginekologa, i szczerze nie chce mi sie tam isc... 
Zeszlysmy na dol zjadlysmy sniadanie i dostalam kolejnego sms-a od Toma 
'Unikasz mnie ? :(' 
'Nie, czemu?'  Kurwa, on wie! Pomyslalam.
'No bo wczoraj dzwonilem, przed wczoraj tez a Ty nic' 
'Sorki ale wczoraj przyjechala mama z Karina i Patrykiem wiec im pomagalam' 
'No ok, a przed i przed-przed wczoraj ? Jesli chodzi o te dragi to przepraszam ale ja naprawde sie martwilem...' 
'To nie znaczy ze masz mi nie ufac' 
'Czyli jednak chodzi o dragi..... Naprawde przepraszam, kocham Cie :* spotkamy sie dzis?' 
'Nie wiem, ide dzis do ginekologa'
'Moge isc z Toba?
'Mozesz, przynajmniej nie bede sama'
'Sluchaj bo ja bym chyba chcial znac plec dziecka'
'Ja wlasnie tez... :)' 
'O ktorej mam przyjsc?' 
'Za godzine'
'Okej :*' 
Zjadlam i zaczelam sie ogarniac i malowac, potem zeszlam na dol i razem z Karina ogladalysmy telewizje.
- Otworzysz a ja pojde po torebke? - Powiedzialam do Kariny
- Jasne, a kto to? 
- Zaprewne Tom.
- Omg! 
- Nie gadaj tylko otworz bo on tam stoi i marznie!! 
Karina otworzyla drzwi a ja pobieglam po torebke.
- Hej. - Powiedzialam schodzac
- Siema, idziemy? - Powiedzial i dal mi buziaka w policzek
- Jasne, to paa. - Powiedzialam do Kariny i wyszlismy
Strasznie sie denerwowalam no bo wkoncu mam poznac plec dziecka!
* po USG * 
 Wkoncu do gabinetu weszla lekarka i oznajmila ze to...

... Ze to dziewczynka! 
- Tom....
- Tak skarbie ? 
- Nie mow narazie nikomu o tym, powiemy dopiero w wigilie, okej ? 
- Jasne! 
- Tom, tylko nie wygadaj sie. Nawet Billowi! 
- Tak skarbie, nie wygadam. Ty tez nie mozesz.
- O to mozesz byc spokojny.
- Jestes glodna? 
- Troche, a czemu? 
- A na co masz ochote ? 
- Nie wiem, a Ty? 
- Kebab albo pizza. 
- Jak chcesz to mozemy zajechac do jakiejs pizzeri.
- Taki wlasnie mam zamiar. - Powiedzial usmiechniety Tom i zabral mnie na pizze 
Zjedlismy pogadalismy jeszcze troche a nastepnie Tom odstawil mnie do domu.
- Wpadniesz do nas? 
- Nie wiem. - Powiedzialam z cwaniackim usmiechem
- No wez, mama sie juz za Toba stesknila. No bo w koncu dawno u nas nie bylas, no i Bill..
- A Ty? 
- Ja? No wiesz, musialbym sie zastanowic. - Powiedzial Tom i udawal ze mysli
- Dobra, to jak sie zastanowisz to napisz.
- Ale ja juz sie zastanowilem. - Powiedzial Tom i wzial mnie na rece a nastepnie powedrowal do siebie.
- Postaw mnie, mam wlasne nogi a poza tym mam w brzuchu juz nawet ciezkie dziecko wiec jestem ciezka.
- Jak bys byla to odrazu bym Cie postawil. 
- Dobra Tom, jestesmy pod domem pusc mnie. - Powiedzialam a Tom poslusznie to zrobil.
- Mamo, juz jestem! I zobacz kogo przyprowadzilem.
- Hej slonko. - Powiedziala pani Simone wychodzac z kuchni. - Natalia, jeju jak ja Cie dawno nie widzialam. Jak tam? - Powiedziala i mnie przytulila a wlasciwie to wysciskala jak bysmy ze 100 lat sie nie widzialy. 
- Dobrze, a u Ciebie ? ( Simone juz dawno mi mowila zebym z nia na 'Ty' byla) 
- Tez, dziekuje. Zjecie cos ? 
- Nie, niedawno jedlismy.
- No dobrze, a jak dzidzius ? 
- Dobrze.
- Nawet bardzo dobrze. - Dodal Tom i polozyl reke na moim brzuchu ( Tom stal za mna) - To my idziemy na gore. A tak w ogole jest Bill? 
- Nie ma, wyszedl z pol godziny temu.
- A no dobra.
- W sumie to ja tez zaraz wychodze.
- A gdzie ? 
- Razem z Gordonem idziemy do restauracji.
- Okej. To my idziemy na gore. - Powiedzial Tom i prowadzil mnie do swojego pokoju.
- Co bedziemy robic ? 
- A co bys chciala ? 
- Nie wiem, a Ty? 
- Najchetnie to bym robil to. - Powiedzial Tom i zlozyl pocalunek na moich ustach.
- A poza tym, co bys robil ? - Spytalam odsuwajac sie od niego.
- Nie wiem, chcesz w cos pograc albo cos w tym stylu ? 
- Nie, chce polezec. - Powiedzialam i polozylam sie na lozku Toma, Tom polozyl sie obok mnie i gadalismy. W sumie to o niczym, ale potem temat zszedl do tego co sie dzialo pomiedzy nami. 
- Jak tylko zobaczylem Cie na koncercie wiedzialem ze bedziesz moja. 
- Haha, ta jasne.
- No tak. Nie widzialas jak Ci oczko puscilem i sie do Ciebie usmiechalem ?
- Czyli to jednak bylo do mnie. 
- Jak to ? 
- Karina myslala ze to do niej bo przecierz ja was wtedy nie lubilam. ( jak by oni wiedzieli czy ich lubie czy nie xD ) 
Gadalismy tak dluzsza chwile, o wszystkim. Jak nasze zycie sie zmienilo od kad poznalismy siebie nawzajem. Gadalismy o tych dobrych chwilach i tych zlych a wlasciwie to krytycznych dla naszego zwiazku. Szczerze to nie mam pojecia po co o tym gadalismy, bynajmniej ja nie moglam juz wytrzymac. Rozplakalam sie...
- Skarbie, czemu placzesz ? - Powiedzial zmartwiony Tom 
- Bo jak sie nad tym wszystkim zastanowic to to bylo najlepsze co mnie w zyciu spotkalo. Te wakacje, oczywiscie do czasu gdy nie zaszlam w ciaze. A teraz to nie wroci. - Powiedzialam i wtulilam sie w Toma - Te wakacje byly zajebiste, poznalam was i mam super przezycia, szkoda tylko ze jestem w ciazy. Tom ja nie chce...
- Ciiii, bedzie dobrze. - Powiedzial Tom i glaskal mnie po glowie. Lezelismy wtuleni w siebie i nawet nie wiem kiedy zasnelam. Rano obudzilam sie obok Toma ktory jeszcze spal.
'O kurwa! Co ja robilam w nocy? Czemu nic nie pamietam, co sie stalo po tym jak plakalam?' W glowie mialam 1000 roznych mysli z tym co moglismy robic w nocy, ale nadal nie wiedzialam co ja tu robie. 

czwartek, 15 sierpnia 2013

Odcinek 28

Obiecalam no i jest ^_*



Odcinek 28 
Do 13 nic nie robilam, lezalam na sofie i leniuchowalam, potem dopiero zaczelam sie ubierac. I przed 14 wyszlam zeby odebrac Nicol, przedszkole bylo zaledzwie 10 min od domu wiec moglam isc. W drodze do domu zadzwonil Mati! Gadalismy i to nawet dlugo, w domu oprocz zajmowania sie Nicol zaczelam wybierac sobie ciuchy na spotkanie z Tomem. Nie chodzilo o to zeby ladnie wygladac ( jak mam ladnie wygladac z brzuchem) tylko poprostu z nudow wybieralam ciuchy  Bynajmniej ustalilam ze zaloze leginsy i tunike typowo ciazowal. 
- Juz jestem! Tu Nina
- O hej. Jak dobrze, bo juz mialam dzwonic. 
- A co? Stalo sie cos ?? 
- Nie, poprostu wychodze z Tomem i nie wiedzialam co z Nicol zrobic.
- Uuuu, z Tomem powiadasz ? - Powiedziala Nina, bylo widac ze sie cieszyla
- Tak, ale sobie nic nie mysl. Wychodzimy jako dwojka mlodziezy ktorzy nie sa razem a jedyna rzecz ktora ich laczy to dziecko. 
- Hahaha, gorszej wymowki to juz chyba nie idzie wymyslic. A poza tym nie musisz mi sie tlumaczyc po co i dlaczego z nim wychodzisz. Poprostu obiecaj ze bedziesz sie dobrze bawic.
- Zobaczymy. - Powiedzialam i uslyszalam dzwonek do drzwi, byl to Tom z roza w reku.
- Czesc.
- Hej, to dla Ciebie. - Powiedzial i wreczyl mi roze
- Dziekuje. - Powiedzialam i wstawilam ja do wazonu.
- Idziemy? 
- Tak, tylko gdzie ?
- Zobaczysz. 
Razem z Tomem jechalismy w jakies miejsce ktore w ogole nie bylo mi znane, w koncu Tom zatrzymal auto i zaczal mnie gdzies prowadzic. 
- Tom, gdzie idziemy? 
- Poczekaj jeszcze chwile a sie dowiesz. 
Tom zabral mnie do parku z niedzwiedziami polarnymi! Bylo cudownie, mozna bylo ich dotknac i nakarmic. Poprostu cudo! Potem pojechalismy do kina. Widac bylo ze Tom sie stara, doceniam to i to bardzo ale jak mam zapomniec ze mnie zdradzil? Zdradzil mnie 3 razy a w dodatku za 3-cim razem nakrylam go w lozku z inna! 

Zblizala sie 22:00 
* pod moim domem* 
- Dzieki za dzisiaj. - Powiedzialam
- To ja dziekuje ze sie zgodzilas, i dalas mi szanse. - Powiedzial Tom i zaczal zblizac swoje usta do moich.
- Musze isc. - Powiedzialam szybko i weszlam do domu, tam zostalam obrzucona masa pytan. Nie wiedzialam na czyje odpowiedziec bo tata z Nina ciagle zadawali nowe. 
- Opowiem wam jutro, ide sie polozyc. - Powiedzialam i poszlam na gore. Oczywiscie zaraz dostalam 3 sms-y. Jeden od Sel 'Hej, jak randka? :)' drugi od Billa 'Siema, i co? Jak sie podobalo? :D' a 3 od Toma ' Przepraszam, nie powinienem. Wiem ze to za szybko ale brakuje mi smaku Twoich ust' do Sel i Billa odpisalam to samo 'Bylo fajnie, dajcie mi spac xD' a do Toma nawet nie wiedzialam co odpisac. Poszlam sie wykompac i jak zwykle zapomnialam pidzamy. A na moje nie szczescie Tom stal na balkonie i palil wiec wszystko widzial, a glownie to jak mocuje sie z recznikiem ktory o malo co nie spadl mi 2 razy. Jak juz sie ubralam wyszlam do niego na balkon.
- Idz do srodka bo sie przeziebisz, zimno jest. - Powiedzial z usmiechem.
- I kto to mowi ? - Powiedzialam i wypielam mu jezyk. - Nadal palisz ? 
- Jakos tak sie zlozylo.
- To wyrzuc szluga i idz do srodka bo zimno jest. - Powiedzialam na zarty, Tom zawsze spalal do konca. Ale nie tym razem, teraz poslusznie wyrzucil powiedzial mi zebym tez szla, powiedzial dobranoc i wszedl do srodka. Ja zrobilam to samo i polozylam sie spac bo bylam padnieta. Szybko zasnelam, i rano wstalam. Ale co dziwniejsze pierwszy raz od rozstania spalam naprawde spokojnie i jestem wyspana jak nigdy! Zeszlam na dol pogadalam z tata i zadzwonilam do Kariny. Gadalysmy okolo godziny, strasznie sie cieszy ze przyjada za 4 dni! Fajnie tylko szkoda ze jest tak cholernie zimno! 
- Natalia! Jedziemy z Nina do sklepu chcesz cos ? 
- Czekolade z orzechami i muffinki. 
- Okej, bedziemy nie dlugo.
- Paaaa. - Powiedzialam i ubralam sie zeby isc na dwor ze Spajkiem. 
Szlam ciagle prosto, wsumie to szlam tam gdzie Spajk chcial. Doszlismy do parku, odrazu przypomnialo mi sie jak wraz z Tomem ganialismy sie tu a potem on sie wywalil, no ale nie dziwie mu sie no bo jak mozna biegac w tak duzych spodniach. Wkoncu Spajk zobaczyl kota i niestety nie moglam go utrzymac, Spajk pobiegl za kotem naszczescie nie uciekl daleko bo kot wlazl na drzewo a ja podeszlam do Spajka i probowalam go odciagnac od drzewa. Dobrze ze w kieszeni kurtki mialam torebeczke z jego smakolykami. Wyjelam to i dalam Spajkowi na zachete a potem juz szedl za mna, doszlam do domu i poczulam bol w brzuchu, odrazu usiadlam na schodkach od domu i chwycilam sie za brzuch. Maly albo mala strasznie kopal, masakra jakas.
- Stalo sie cos ? Czemu tu siedziesz, przeziebisz sie. - Powiedzial Bill ktory podszedl do mnie a zaraz po nim doszedl Tom.
- Nic, maly albo mala strasznie kopie. - Powiedzialam i z pomoca chlopakow wstalam - A wy co robicie ? 
- Mama wyslala nas po zakupy. - Powiedzial Tom - Moze chcesz z nami jechac ? 
- W sumie moge jechac, tata z Nina i Nicol tez pojechali a mi sie nie chce samej siedziec.
- No to chodz! - Powiedzial Bill. 
Zostawilam Spajka w domu i pojechalam z chlopakami do supermarketu. W sklepie wraz z blizniakami ciagle sie wyglupialismy, przy kasie jakies 2 dziewczynki chcialy autograf i zdjecie z chlopakami. Oczywiscie dostaly. Jak przyjechalismy do domu posiedzialam na kompie a potem zaczelam sprzatac ale chlopaki mi przerwali.
- Hej, mozemy wejsc ?-  Spytal Bill i wraz z Tomem wlazl mi do pokoju.
- Taaa. Tylko ze ja sprzatam.
- Nam to nie przeszkadza, Ty sobie sprzataj a my na Ciebie popatrzymy. - Powiedzial z usmiechem Bill a ja wrocilam do sprzatania. Skonczylam z biurkiem wiec wzielam sie za szafe z ciuchami, w pewnym momecie znalazlam to czego powinnam sie pozbyc dawno temu... Gdy tylko zobaczylam torebeczke z narkotykami, szybko wlozylam to do kieszonki zeby chlopaki nie widzieli a zaraz potym chcialam isc do lazienki i to wyrzucic ale na moje nie szczescie Tom to widzial...
- Co tam masz ? 
- Gdzie ? - Zapytalam troche poddenerwowana
- No jak to gdzie, przed chwila wlozylas cos do kieszonki. 
- To emm, nic... 
- No jak nic, pokaz. - Powiedzial Tom i podszedl w moja strone
- Tom, to naprawde nic. - Powiedzialam ale ten nie dawal za wygrana, wyciagnal rece zeby wlozyc mi je do tylnej kieszeni i sprawdzic co w niej mam. A co gorsze Bill mu pomogl i wyciagneli...
- Co to kurwa jest?! - Spytal wkurwiony Tom
- A nie widzisz ?! Wlasnie chcialam sie tego pozbyc! 
- Taaa, jasne. Nie klam! Nie moge uwierzyc ze biezesz a w dodatku podczas ciazy! 
- A kto powiedzial ze biore?! Nie bralam juz od dawna a to lezalo bo o tym zapomnialam! 
- Taaa? To od kiedy tu lezy?! - Spytal Bill spokojniejszym glosem niz Tom ale i tak byl wkurzony. 
- Nie wiem, nawet nie pamietam kiedy to kupilam.... Chociaz.
- Chociaz co? 
- Zapewne po zdradzie Toma, znaczy nie tej zdradzie z Ewelina tylko ta poprzednia. 
- Nie wieze Ci! Jak moglas brac podczas ciazy?! 
- Tom, kto powiedzial ze bralam?! Okej, znalazles to u mnie ale ja sama zapomnialam ze to mam! Toc gdybym wiedziala to bym przy was tego nie robila! 
- Udowodnij ze nie bralas! 
- No kurwa jak?! 
- Tom przestan, toc widzisz ze mowi prawde! Tu Bill
- Wiesz co Tom ? Myslalam ze mi ufasz, myslisz ze nie wiem co by sie stalo jak bym brala podczas ciazy?! Toc gdy bym nie chciala tego dziecka zrobila bym aborcje! To po pierwsze a po drugie nie zapominaj przez kogo biore! - Powiedzialam z lzami w oczach - Nie chce Ci wypominac ze to Twoja wina czy cos, bo wcale mi o to nie chodzi. Tylko poprostu sie zapominasz! I nie masz prawa osadzac mnie o rzeczy ktorych nie zrobilam. - Powiedzialam nadal placzac.
- Nie placz. - Powiedzial Bill i mnie przytulil.
- Dobra, przepraszam. Powinnienem Ci ufac, przepraszam. 
- Daj, wyrzuce to. - Powiedzial Bill a ja dalam mu dragi. 
- Dzieki. - Powiedzialam i dokonczylam sprzatania, po tej dziwnej sytuacji panowala tez dziwna atmosfera. Nikt nic nie mowil i w ogole bylo jak na pogrzebie, dobrze ze w ktoryms momecie przyszla Nicol i zaczela sie bawic z blizniakami.
- Ja ce to! - Powiedziala Nicol i wskazala na czapke Toma.
- Tego nie dostaniesz. - Odpowiedzial Tom
- Ale ja to ce! 
- A moze chcesz cos innego ? 
- Nie! Ja ce capke!! 
- Tom, daj juz jej te czapke. Toc Ci nic z tym nie zrobi. Tu Bill
- Dobra, ale zaraz masz mi ja oddac.
- Dobze. - Powiedziala i zalozyla na siebie czapke, smiesznie to wygladalo bo czapka byla duzo za duza.
- Zaraz wroce. - Powiedzialam i poszlam na dol po cos do picia, napilam sie soku i wzielam red-bulla dla chlopakow. - Chcecie ? - Spytalam
- Jasne! - Odpowiedzieli i wzieli ode mnie puszki.
- Co robimy? - Zapytal Bill
- Nie wiem, fajnie by bylo na dwor isc ale jest zimno.
- Nom... Kiedy przyjezdza Karina z Twoja mama i Patrykiem ? 
- Za 4 dni.
- Szybko zlecialo, no nie? 
- I to jak! Tak jak pomyslec o wakacjach... O tym jak moje zycie sie zmienilo, i to wszystko dzieki wam. A pomyslec ze was nie lubilam 
- Nie lubilas ? - Zapytal Tom
- Nie, poszlam na koncert bo mama mi kazala. - Powiedzialam a chlopaki dziwnie na mnie spojrzeli. 

Chlopaki posiedzieli jeszcze chwile i poszli do domu, ja wykapalam Nicol, zmylam makijaz i poszlam sie polozyc. Rozmyslalam o Tomie, niby chce mnie odzyskac a nie ma do mnie zaufania a poza tym po tej akcji nie chcial w ogole ze mna gadac. Pounikam go troche...
 Te 4 dni minely nawet szybko, co najlepsze przez 4 dni nie spotkalam Toma. Unikalam go, wiem ze to bylo glupie ale musialam od niego odpoczac, tak samo jak on ode mnie...

8 lat Durch Den Monsun !!!!!


Omg! Nie wierze ze to juz 8 lat !! A w dodatku to co TH na fb napisali!




Szczerze to wgl nie wiem co wyslac itp. No i zapewne nie wygram ( takie mam 'szczescie') ale zycze powodzenia wszystkim ktorzy probuja :) 
 Piszcie w kom czy bedziecie cos wysylac i co myslicie o tej akcji ;) ( odcinke bedzie pozniej :) ) 

czwartek, 8 sierpnia 2013

Odcinek 27

Juz 27 odcinkow ! A niedlugo dobije do 30, a to wszystko dzieki wam! Wielki dzieki ze czytacie moje opowiadanie i ze zagladacie na mojego bloga! Kocham was, i dziekuje! <3



       Odcinek 27
 Zjadlysmy obiad i przyjechal tata, razem z Nina sie ogarneli pojechali a ja zostalam sama z Nicol. Najgorsze ze musialam isc ze Spajkiem a bylo zimno wiec trzeba byla ubrac Nicol...
Na dworzu mala bawila sie ze Spajkiem, w oknie widzialam jak Tom nas obserwuje. Odrazu przypomnialo mi sie jak marzylam zeby stworzyc taka rodzine z nim... Ja, on, pies i dziecko. Z zamyslen wyrwala mnie Nicol ktora sie wywalila i zaczela plakac, troche to zajelo zanim ja uspokoilam. Wtedy tez Tom wyszedl ze swoim psem, chcialam isc do domu ale Nicol zaczela sie bawic ze Spajkiem i Scotty'm wiec chcial nie chcial musialam zostac.
- Hej. Tu Tom
- Czesc. - Odpowiedzialam oschle nawet na niego nie patrzac
- Jak tam? 
- Dobrze. 
- A jak dziecko? - Zapytal po chwili ciszy. I na co on liczy? Ze rzuce mu sie na szyje i powiem jak tesknilam. Ze bedziemy gadac tak jak dawniej. No chyba nie... 
- Tez, dobrze. - Powiedzialam i wzielam Nicol na rece i weszlam z nia do domu. 
Polozylam ja spac a sama zajelam sie pisaniem pamietnika, oj duzo sie napisalam. No ale tyle sie wydarzylo. Po 23 przyjechal tata z Nina, podziekowali za opieke i poszli sie polozyc, ja zostalam jeszcze przed tv i po krotkim czasie zasnelam na kanapie. Rano obudzil mnie Bill siedzacy na moim lozku. 
- Hej. - Powiedzialam zaspanym glosem
- No hej. - Wyszczerzyl zabki Bill
- Co Ty tu robisz tak wczesnie ? - Zapytalam podnoszac sie na lokciach
- Mam wyjsc i przyjsc pozniej hehe? 
- Nie no, fajnie Cie widziec. 
- Ciesze sie.
- A wiec ? 
- No bo jest taka sprawa... 
- Hmmm? - Spytalam podnoszac lewa brew.
- Bo Ty jestes w ciazy...
- Naprawde?! Nie wiedzialam, dzieki za info. - Zaczelam sie nabijac z Billa bo totalnie nie wiedzial jak zaczac rozmowe 
- Nie zartuj sobie tylko mnie wysluchaj.
- No ok.
- A wiec, bedziesz miala dziecko z Tomem...
- Naprawde musimy o nim gadac? 
- Nie przerywaj mi! A wiec, jak Ty to widzisz ? 
- Jak to jak? Dla niego to nawet dobrze wyszlo. Przez dziecko by mial tylko problemy, a teraz pozbyl sie i 'problemu' i mnie...
- Ale co Ty wygadujesz?! On Cie kocha.... - Nie dokonczyl Bill bo mu przerwalam.
- Sorry Bill, ale jak masz mi tu truc kazania jak to on mnie strasznie kocha i ze ta cala zdrade se wysnilam to mozesz opuscic moj dom za nim padnie o kilka slow za duzo! - Powiedzialam podniesionym glosem. 
- Nie! Nie chodzi o to, poprostu on chcial by miec kontakt z dzieckiem, zreszta sama wiesz ze dziecko tez potrzebuje ojca.
- Taaa, ojca... Ktory bzyka wszystko co sie rusza i na drzewo nie ucieka!
- Wypraszam sobie! Wiesz ze taki nie jestem. - Powiedzial Tom i wparowal mi do pokoju.
- Tom?! Co Ty tu robisz ? Kto Cie wpuscil?!! A w ogole to dlaczego podsluchiwales ? - Bylam wsciekla jak go tam zobaczylam, no bo co on sobie mysli?!
- Ja go tu przyprowadzilem i kazalem czekac pod drzwiami, sorry Natka ale musicie pogadac i wyjasnic sobie pare rzeczy - Powiedzial Bill i wyszedl z mojego pokoju. 
Przez dluzszy czas panowala cisza, oboje uciekalismy wzrokiem. 
- Tylko tyle masz mi do powiedzenia? - Zapytalam sucho, przerywaja wkurzajaca cisze.
- Nie, poprostu nie wiem jak zaczac.
- Mow co masz mowic i wyjdz.
- Czemu mi to jeszcze bardziej utrudniasz ? 
- Tom, czego Ty ode mnie oczekujesz ?! Zdradziles mnie i to nie pierwszy raz! A najgorsze jest to ze bedziemy mieli dziecko!! -Powiedzialam i zaczelam plakac.
- Natka przepraszam, to nie mialo tak byc! Tak wiem, wszystko spieprzylem!! Ale prosze Cie. Wiesz jak ja za Toba tesknie? Nienawidze budzic sie w pustym lozku, bez mojej krolewny. Nie cierpie tego jak nie moge z Toba porozmawiac, polozyc reke na brzuchu i czekac az nasze malenstwo wykona chocby najmniejszy ruch. Skarbie ja Cie kocham! Nie tak to sobie wszystko wyobrazalem, wiem... Czasu nie cofne. Ale moge wszystko naprawic. - Powiedzial Tom, a jego oczy byly cale mokre! A ja ? Ja czulam jak kazde slowo przeszywa mnie od srodka, przed oczami mialam wszystko to co razem robilismy. Kazda dobra chwile, ale to wszystko rozwialo sie w ulamku sekundy, jak tylko zobaczylam jak Tom lezy w lozku z Ewelina. Znowu ogarnela mnie zlosc ale zarazem bol. Czulam jak po policzku splywa mi lza, a za nia kolejna i kolejna. Znowu sie rozplakalam, nie wiedzialam co powiedziec. Nie mogla zebrac mysli...
- Kotku prosze Cie, nie placz. - Powiedzial Tom i chcial mnie przytulic.
- Nie dotykaj mnie! - Powiedzialam podniesionym glosem a Tom sie odsunal - Nie dotykaj. - Powiedzialam juz spokojniej i znacznie ciszej. Znowu zapadla cisza ale nie nadlugo. Przerwalam ja. - Tom...
- Tak ? 
- Kocham Cie, ale nie umiem Ci wybaczyc. Przed oczami ciagle widze Ciebie z Ewelina, za kazdym razem gdy zamykam oczy widze jak ja pieprzysz! Rozumiesz to ?! Wiesz jak to boli? - Powiedzialam a prawie krzyczalam, Tom tylko siedzial ze spuszczona glowa i sluchal uwaznie co do niego mowie. Po krotkiej ciszy sie odezwal.
- Nie chcialem tego... I zaluje w cholere! Ale skoro mnie kochasz to mam jakies szanse ? 
- Tom.... Nie chce Ci robic nadziei....
- Bede sie staral, powiedz tylko co mam robic ? 
- Nie wiem, probuj... 
- Dziekuje, obiecuje ze tej szansy nie zamrnuje! - Powiedzial i mnie pocalowal a nastepnie wyszedl a wlasciwie wybiegl z mojego pokoju.
- Ale ja Ci nie dalam szansy. - Powiedzialam ale Tom juz tego nie slyszal.
 Zeszlam na dol i szukalam czegos do zjedzenia ale jak zwykle mialam problem typu 'co by tu zjesc' potem zobaczylam kartek na stole 
' Mogla bys odebrac Nicol z przedszkola o 14?' Po przeczytaniu odrazu wyslalam Ninie sms-a ze 'spoko, odbiore ja' i zrobilam sobie platki. Zjadlam przed telewizorem a potem wyszlam ze Spajkiem. Jak wrocilam dostalam sms-a od Toma czy bysmy mogli sie spotkac o 7. Napisalam ze zalezy po co, na co Tom ze niespodzianka i bardzo mu na tym zalezy. 'co mi szkodzi?' Pomyslalam i sie zgodzilam. 

sobota, 3 sierpnia 2013

Odcinek 26

Hej! Odcinek dlugi i mam nadzieje ze sie wam spodoba ;) a tak ps. To chyba zaczne nowe opowiadanie, znaczy to plus jeszcze jedno ale nie wiem. Co o tym myslicie ??







       Odcinek 26
- Czemu? 
- Nie wiem... Zreszta, mozesz go zapytac bo byl...
- Tak wiem. - Przerwalam Billowi. 
- Slyszalas wszystko ? 
- Yhyy. Co mam zrobic ? 
- Nie wiem, to Ty powinnas wiedziec 
- A Ty co zrobisz ? 
- Nie wiem... Tom mowil ze to Ewelina wlazla mu do lozka...
- Tak, to tez slyszalam... Wierzysz mu? 
- No wiesz, to moj brat, on nigdy mnie nie oklamal...
- Ale teraz byl pijany, wiec albo mowi ze nie kontaktowal albo ze ta mu do lozka wlazla a mu sie wydawalo ze to ja.
- Pogadam z nim...
- Nie ma o czym, zrobil to. Zdradzil mnie! Nie chce go znac!! 
- Ej mala, nie placz. - Powiedzial Bill i mnie przytulil, siedzielismy tak w ciszy dobre pol godziny.
- Bill, wygladam grubo? 
- Co masz na mysli? 
- No bo on mnie moze zdradzil bo juz mu sie odpodobalam.....
- Ale co Ty bredzisz?! To z nim jest cos nie tak! 
- Bill.... - Powiedzialam i popatrzylam mu w oczy - Ja go chyba nadal kocham... 
- On Ciebie tez! Znam go i... - Niedokonczyl Bill bo mu przerwalam.
- Bill nie.
- Ale przeciez...
- Nawet jesli go kocham nie potrafilabym mu wybaczyc.
- Poprostu potrzebujesz czasu.
- Nie Bill. Czas tu nie pomoze a nawet pogorszy.
- Jak to? 
- No bo gazety juz trabia ze jestem z Tomem w ciazy a tu nagle to... Przepraszam, nie chcialam zeby tak wyszlo...
- To nie Twoja wina! A gazetami sie nie przejmuj. To Tom zrobil Ci dziecko i to on Cie zdradzil! Niech on sie teraz martwi.
- Dzieki Bill, wiesz jak pocieszyc czlowieka. - Powiedzialam i go przytulilam
- Zawsze do uslug. - Powiedzial i sie usmiechnal.  - Co masz dzisiaj w planach ? 
- Nie wiem, a Ty ? 
- Mamy z chlopakami probe.
- A spoko.
- A moze chcesz jechac ze mna ? 
- Na probe z Tomem? Nie dzieki.
- Nie przejmuj sie nim, co se bedziesz dzien psuc.
- Latwo powiedziec, jeszcze zebym nie byla z nim w ciazy...
- Bedzie dobrze.
- Jestem sama z dzieckiem, nic nie bedzie dobrze.
- Nie jestes sama bo masz mnie. A ja zawsze Ci pomoge.
- Kocham Cie ( jak przyjaciela!). - Powiedzialam i dalam mu buziaka w policzek.
- Ja Ciebie tez! - Powiedzial patrzac mi w oczy. 
W pewnym momecie nasze twarze zaczely sie do siebie zblizac.... Nasze usta byly coraz blizej i gdy mielismy je zlaczyc, gdy nasze usta musnely sie na wzajem do pokoju weszla Nicol.
- Cio wy lobocie? 
- Nic, a Ty? 
- Nudze sie... Pobawmy sie w cos! 
- Chyba nie mamy wyjscia. - Powiedzial do mnie Bill i sie usmiechnal.
- A w co chcesz sie bawic? - Zapytalam.
- Nie wiem. - Powiedziala i weszla Billowi na kolana.
- Przyzwyczajaj sie, nie dlugo bedziesz wujkiem. 
- A Ty mama, wiec prosze.. - Powiedzial i posadzil Nicol na moich kolanach.
Nicol posiedziala z nami chwile potem stwierdzila ze z nami jest nudniej niz z Nina i tata wiec razem ze Spajkiem zeszla na dol.
- Przepraszam... Glupio wyszlo. - Powiedzial zmieszany Bill ( chodzi o pocalunek) 
- Nie masz za co przepraszac. - Powiedzialam i sie usmiechnelam. - Idziemy sie przejsc ? 
- Jasne! A tak w ogole to ktora godzina ? 
- Dochodzi 13. 
- A spoko.
- A o ktorej macie probe ? 
- O 14
- No to mozemy sie przejsc a potem odprowadze Cie do studia czy gdzie tam bedziecie, okej? 
- Jak to odprowadzisz ? Toc Ty idziesz ze mna! Geo i Gustav napewna sie uciesza ze Cie widza! 
- Bill, zrozum. Tam bedzie Tom a ja nie mam ochoty sie z nim widziec.
- No a co, wolisz siedziec w domu? No wez. Dla mnie... - Powiedzial i zrobil maslane oczy.
- Bill, nie patrza tak na mnie bo zaraz sie zgodze.
- Wlasnie o to chodzi. - Powiedzial i dalej sie tak patrzyl.
- Nieeeeee! - Powiedzialam i zakrylam czy dlonia.
- Taaaaaaaak! - Powiedzial i zlapal mnie za reke zebym znowu sie na niego patrzyla, ja jednak i tak unikalam go wzrokiem. - Dobra, ja chcialem po dobroci ale widze ze Ty nie masz ochoty na wspolprace.- Powiedzial i usmiechnal sie cwaniacko.
- Bill... Co Ty knujesz? 
- Idziesz czy nie? 
- Nie. - Odpowiedzialam a ten zaczal mnie laskotac, prosilam zeby przestal ale na nic.
- Dobra pojde! - Wydusilam z siebie przez smiech.
- To chodz! 
- Ale juz? 
- No bo musze jeszcze jedna zecz z domu wziasc.
- Okej, daj mi 15 i bede gotowa.
- Okej, czekam na dole.
Bill zszedl na dol a ja ogarnelam sie i po 20 minutach bylam gotowa.
- No w koncu, ile mozna na Ciebie czekac? 
- Oj, dlugo. Hehe, to co? Idziemy? 
- Jaka chetna hehe. Chodz! 
No i poszlismy, jak tylko weszlismy do studia przywitalismy sie z Geo i Gustim. Tom jak tylko mnie zobaczyl wstal i zaczal podchodzic w moja strone
- Nata, skarbie.
- Nawet... - Powiedzialam i zatrzymalam go reka zeby sie bardziej nie przysuwal. - Nawet nie probuj! 
- Kotku, przepraszam. Ja Cie kocham.
- Nie Tom. Ty mnie nie kochasz, Ty nikogo nie kochasz! Nikt sie dla Ciebie nie liczy oprocz Ciebie samego. Jestes zakochany w sobie i nie obchodza Cie uczucia innych! 
- To nie prawda.
- Nie?! Tom zdradziles mnie, kolejny raz zreszta. A w dodatku za niecale 5 miesiacy bedziemy mieli dziecko! - Darlam sie na niego i plakalam jednoczesnie.
- Natka nie placz. - Uspokajal mnie Gustav.
- Ale ja nie chcialem. Prosze daj mi ostatnia szanse.
- Juz ja wykorzystales, na bzykanie sie z Ewelina! Nawet nie probuj sie do mnie zblizac!!
- Prosze Cie, nie denerwuj sie.
- Jak mam sie nie denerwowac?! - Krzyknelam i zachwialam sie bo zrobilo mi sie ciemno przed oczami.
- Natalia, co sie stalo? Dobrze sie czujesz? Moze pojedziemy do lekarza. Tu Bill
- Nie, wszystko dobrze. Poprostu zrobilo mi sie czarno przed oczami.
- Bo nie powinnas sie tak denerwowac. Moze nie powinienem Cie tu przyprowadzac. - Powiedzial Bill i pochylil glowe w dol.
- Nie Bill, chce uslyszec jak gracie. Tylko powiedz do Toma zeby sie do mnie nie zblizal ani nie odzywal. Niech udaje ze mnie tu nie ma! - Powiedzialam do Billa. 
- Tom... - Zaczal Bill
- Nie trudz sie. Slyszalem... - Powiedzial Tom przybitym glosem, chociaz i tak wiem ze byl zly.
Chlopaki zaczeli grac, po pol godzinie zrobili sobie 15 minutowa przerwe i znowu zaczeli grac okolo 20 minut. Potem posiedzielismy jeszcze troche i razem z Billem wrocilam do domu. 
- Skarbie chodz na chwile. - Powiedzial tata a ja weszlam i usiadlam w kuchni.
- Tak? 
- Wiesz ze za niecaly tydzien przyjezdza mama? 
- Juz ? Ale to szybko zlecialo! 
- No wiesz za 2 tygodnie swieta. Tu Nina
- Ta... - Powiedzialam juz mniej zadowolonym glosem.
- Cos nie tak? 
- Wszystko jest nie tak! Cale moje zycie sie rozpierdolilo! - Powiedzialam i odrazu zakrylam sobie usta. - Sorki, wymcknelo mi sie...
- Dobra tam, i tak wiem ze przeklinasz. Tylko zeby Ci sie juz nie wymcknelo a zwlaszcza przy mamie. 
- Dobrze. - Powiedzialam i sie usmiechnelam.
- Co zjesz? - Zapytala Nina.
- Nic, nie mam ochoty.
- Natalia. - Powiedzial tata troche podniesionym glosem.
- Jadlam jak bylam z Billem. - Sklamalam ale ja naprawde nie jestem glodna a tata by sie tylko niepotrzebnie denerwowal. 
- No dobrze.... 
- Tato? A jak bedzie ze swietami? 
- No wlasnie razem z Nina, mama i Patrykiem ustalilismy ze swieta spedzimy u nas. Cieszysz sie? 
- Jeszcze jak! Nie pamietam kiedy ostatnio spedzalismy swieta razem. - Powiedzialam cala happy.
- A jeszcze cos. Ale nie wiem teraz to juz raczej nie niespodzianka bo pewnie nie spodoba Ci sie ten pomysl...
- Jaki ? 
- Simone tez nas zapraszala do siebie na wigilie.
- A Ty co na to? 
- No wlasnie....
- Tato, na tyle na ile Cie znam to zaprosiles ich do nas. Prawda? 
- Przepraszam ale wtedy jeszcze nie poklocilas sie z Tomem i... - Niedokonczyl tata bo mu przerwalam.
- Tato, nie gniewam sie. Toc to Tom zawinil, a fajnie bedzie spedzic swieta z Billem i w ogole.
- Z Billem powiadasz? Tu Nina
- Oj no z Billem, Simone i Gordonem. O to mi chodzilo.
- Natka, czy Ty i Bill ...? 
- Nieee! 
- No dobrze, tylko sie nie denerwuj. Poprostu spedzasz z nim duzo czasu.
- Jestesmy przyjaciolmi.
- No wiesz, tylko sie nie denerwuj ale ja z tata tez bylismy 'tylko przyjaciomi', a po Billu widac ze liczy na cos wiecej. Zreszta to taki wrazliwy chlopak.
- Nina! Tylko przyjaciele. Nic wiecej, okej? 
- No okej.
- No! Hehe, to ja ide z Spajkiem.
Wyszlam z Spajkiem przed dom i uslyszalam dzwiek mojej komorki.
- Halo? 
- Natka ? Hej! 
- Hej. Emm, mozna wiedziec z kim rozmawiam? 
- To ja, Mati! 
- Omg, Mati? Siema! Co tam? 
- Dobrze a u Ciebie? 
- Jakos leci. Co robisz ? 
I tak toczyla sie rozmowa, cieszylam sie ze zadzwonil. Gdy sknczylam z nim gadac zobaczylam jak Ewelina wchodzi do domu Kaulitzow! Myslalam ze rozszarpie ja wzrokiem, co ta dziwka tam robi?! Zastanowilam sie  i zaraz po tym naplynely mi lzy do oczu... Napewno poszla do Toma. Pomyslalam i kolejna lza splynela po moim policzku, otarlam ja i zaczelam isc dalej. Gdy nagle zobaczylam Toma na przeciwko mnie, szedl z zakupami. To do kogo ona poszla? No bo chyba nie... Nie! Bill by jej nie wybaczyl. Zaczelam rozmyslac i niechcacy wpadlam na Toma.
- Sorki, zamyslilam sie.
- Nic sie nie stalo. 
- Emm, a Bill jest w domu? 
- Tak. - Powiedzial Tom a ja znowu sie zamyslilam myslac po co przyszla Ewelina. - Natalia ?! - Powiedzial glosniej Tom.
- Em, co? Mowiles cos? Sorki ale zamyslilam sie.
- Zauwarzylem. To o czym tak rozmyslasz? - Zapytal i sie usmiechnal.
- Nie wazne, musze juz isc. - Powiedzialam i zaczelam odchodzic. - A. Tom! 
- Tak? 
- Ewelina jest u was.
- A po co ona tam przyszla ?! 
- Mnie sie nie pytaj, ale zapewne Cie szuka. - Powiedzialam i szlam dalej.
- To o tym tak rozmyslalas? - Uslyszlam Toma, jednak nie odpowiedzialam tylko szlam dalej.
Po pol godzinie przyszlam do domu, gadalam z mama o swietach i w ogole a potem wykompalam sie i poszlam spac. Nastepnego dnia spotkalam sie z Selena, mowi ze na swieta jada do Hiszpani bo skoro i tak nie spedza ich z cala rodzina bo jeden wujek w USA drugi w Norwegi wiec oni tez postanowili wyjechac. Sel posiedziala jeszcze troche i poszla a niedlugo po jej wyjsciu przyszedl Bill. I o dziwo byl wkurzony, rzucil kurtke w kat i odrazu popedzil do salonu. Dobrze ze bylam sama w domu 
- Hej. 
- Czesc. - Powiedzial zly
- Co sie stalo? - Powiedzialam podajac mu red-bulla
- Wczoraj widzialem sie z Ewelina.
- Wiem, co chciala? 
- A tak, Tom mi mowil ze widzialas jak do nas wchodzila. 
- Yhy, wiec ? Co chciala? 
- Wyobraz sobie ze ta dziwka przyszla i oznajmila ze jest w ciazy! 
- A jest...? - Spytalam, ale glos mi sie lamal.
- Nie! No cos Ty!
- To czemu jestes nadal zly? Ja rozumiem jak bys przyszedl odrazu po jej wizycie.
- No bo jak przyszla i to zakomunikowala to chcielismy zeby nam udowodnila wiec zaczelo sie ciaganie po lekarzach i w ogole. No a dzis ukazal sie artykul w ktorym mowi ze jest z nim w ciazy! 
- Omg, musicie to jakos odkrecic.
- Juz Jost sie tym zajmuje. 
- To dobrze. Nie martw sie, toc jest potwierdzone ze nie jest w ciazy, nie ma dowodow. No chyba ze teraz by sie z kims przespala zeby tylko zajsc w ciaze i wmawiac ze to dziecko Toma.
- Hahaha, skad Ci taki pomysl do glowy przyszedl, ja bym chyba nigdy na to nie wpadl.
- Dobra, jestesmy przyjaciolmi moge Ci powiedziec... Ja tez tak zrobilam. - Powiedzialam i oboje zaczelismy sie smiac.
- Dobra, co robimy? 
- Nie wiem, a co chcesz ? - Spytalam i w tym czasie do domu weszla Nina z Nicol.
- Czesc. 
- Siema. - Powiedzialam i razem z Billem pomoglismy jej z zakupami. 
- Na loncki! - Powiedziala do mnie Nicol, nie mialam wyjscia musialam ja wziasc. 
- Jak tam? - Spytalam
- Dobrze, tata niedlugo wroci i potem znowu jedzie.
- A gdzie? - Przerwalam jej
- No wlasnie, co do tego to mam prosbe.
- Jaka ? 
- Bo razem z tata musimy jechac do magdeburga zalatwic pare rzeczy, mogla bys zostac z Nicol? Wiesz nie chce jej meczyc podroza i w ogole.
- Spoko, zostane. A ile wam sie zejdzie ? 
- W samym Magdeburgu okolo godziny moze poltorej no ale jeszcze podroz i nie wiem do konca kiedy tata wroci, a wiesz jak z nim jest.
- Taaa, piec minut to u niego godzina haha.
- Mala, ja spadam. Musze leciec do studia.
- Okej, wpadniesz potem ? 
- Nie wiem o ktorej wroce, ale jak cos to tak.
- Okej to pa! - Powiedzialam i dalam mu buziaka w policzek.
- Jak dzidzius? 
- Masakra. Nie wiem jak Ty wytrzymywalas w ciazy. 
- Nie bylo tak zle, no ale jak tylko zobaczylam Nicol pierwszy raz to o wszystkim co zle zapomnialam. Znasz juz plec ? 
- Nie. Stwierdzilam ze bedzie to niespodzianka. 
- No i tez dobrze. Jestes glodna? 
- Jak wilk! 
- To siadaj a ja zrobie obiad.